27 lut 2015

Kalendarz aktwnosci: marzec



Zaczynając ćwiczyć musimy zastanowić się nad naszym celem i naszymi możliwościami. Musimy odpowiedzieć sobie na kilka pozornie banalnych pytań, które mogą mieć ogromne znaczenie dla naszego końcowego sukcesu. Mogą, lecz oczywiście nie muszą. Postanowiłam od nich zacząć planowanie swojej "przeprawy" i mam nadzieję, że nie poddam się przed dotarciem do mety.

Dążę przede wszystkim do zmiany swojego stylu życia. Po analizie poprzednich prób doszłam do wniosku, że problem leży właśnie w przyzwyczajeniach. Lenistwo, zajadanie smutków, świętowanie radości jedzeniem, unikanie każdej dawki aktywności i zbyt częste uleganie pokusom przekąsek. Chcę czuć się komfortowo w swoim ciele i podbudować kondycję fizyczną, a tego nie da się osiągnąć stosując radykalne diety... To znaczy da się, ale efekt będzie raczej krótkotrwały. Już to przerabiałam. Kilka miesięcy ćwiczeń, ograniczania spożycia kalorii, potem kilka miesięcy odpowiedniej sylwetki i szybko powrót do stanu początkowego. To wszystko brzmi jak frazesy, ale jak przypominam sobie swoje przejścia - sprawdza się.

Pragnienie długotrwałej zmiany prowadzi do kolejnego pytania: ile czasu i energii jestem w stanie poświęcić na ćwiczenia? Nie warto zakładać, że będziemy ćwiczyć codziennie godzinę, jeśli nie będziemy w stanie tego ani wytrzymać fizycznie, ani wygospodarować tyle czasu. Musimy przeanalizować swój plan dnia i wydedukować ile możemy "uczknąć" ze swojego dotychczasowego grafiku. Na początek wystarczy piętnaście minut co dwa, trzy dni. Dla rozruchu, przyzwyczajenia ciała do wysiłku. Musimy poszukać odpowiednich dla nas ćwiczeń - byśmy czuły, że działają, ale też żeby się nie przeciążyć. Musimy przestać unikać okazji do aktywności.. Kilka lat temu widziałam w gazecie radę, która z jakiegoś powodu utknęła mi w pamięci: wysiądź z autobusu przystanek wcześniej i przejdź się ten kawałek. Nie jest to dużo, a zawsze coś. 

Planowanie planowaniem, ale jeśli same nie będziemy sprawdzały i kontrolowały swoich efektów - nic może z tego nie wyjść. Musimy się zmotywować. Zastanowić się, co chcemy osiągnąć, co jest dla nas osiągalne. Nie lubię słowa możliwe. Możliwe jest wszystko. Ważne jest to, co jest osiągalne dla mnie tu i teraz. Albo w ciągu miesiąca.

Aby sobie jasno wyznaczyć cel i zaplanować rozłożenie aktywności przygotowałam kolorowy kalendarz na marzec. Planuję ćwiczyć co drugi dzień. Myślę, że jest to dobra częstotliwość, pół godziny do godziny powinnam wygospodarować, dając mięśniom dzień na odpoczynek. Oprócz tego planuję dwa razy w miesiącu pływać. Schemat kalendarza zamieszczam poniżej. Swój uzupełniłam i mam nadzieję notować w nim swoje postępy i dotrzymywanie danej sobie obietnicy.
kalendarzmaarzecpelnyrozmiar
Wykonuję kilka podstawowych rodzajów ćwiczeń: bieg w miejscu, przysiady, ulepszone brzuszki i rozciąganie. Nie jest to dużo, ale na tym etapie dla mnie wystarczająco. Używam sygnatur by zapisywać swoje "postępy".
Nie chcę stawiać sobie konkretnych celi odnośnie utraty wagi czy centymetrów w czasie. Chcę skupić się na podbudowaniu kondycji i zdrowej diecie. Wierzę, że w ten sposób kilogramy polecą same.

Jeśli komuś kalendarz się przyda, będzie mi niezmiernie miło ;)
Post wyszedł dłuższy niż planowałam. Dawno nie pisałam i są efekty...
Ostatni tydzień lutego niestety zmarnowałam, gdyż dopadła mnie grypa, a z tym ciężko jeszcze ćwiczyć, ale chociaż popracowałam nad odżywianiem.

10 komentarzy:

  1. Super pomysł z tym kalendarzem. Przynajmniej sobie przypominasz o ćwiczeniach, gdy na niego patrzysz. Zawsze to później wchodzi w nawyk : )
    Co do zmiany trybu życia - ludziom się nie chce pewnych rzeczy zmieniać, bo się przyzwyczaili do wygody. Wolą grzać tyłki i narzekać, jak im źle zamiast w końcu ruszyć te cztery.

    Btw. świetny wygląd bloga! Nietypowy, a to jego zaleta! Super sprawa! : D
    Ah, i dzięki za komentarz u mnie ^^ Jak to się w ogóle stało, że tam trafiłaś? xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze jest mieć jasno określone cele, wtedy zdecydowanie łatwiej do nich dążyć :) Trzeba jednak pamiętać, by cele te były realne. My, kobietki, mamy to do siebie, że często przekładamy siły nad zamiary, przez co później przychodzi wielkie rozczarowanie i zniechęcenie, bo skoro nie wyszło, to po co się starać? Sukces lepiej rozłożyć na kilka mniejszych etapów i świętować każdy z nich, niż od razu rzucać się na głęboką wodę ;)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Często zmiany się nie udają, bo za dużo na początku od siebie wymagamy, a to trzeba wprowadzać małymi kroczkami.

    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja swoją zmianę tryby życia na zdrowszy rozpoczęłam dwa lata temu i wciąż w nim trwam - inaczej się człowiekowi żyje :) Kwestia to wyrobić sobie dobre zwyczaje i jak już człowiek to opanuje, to nie ma jakiegoś większego problemu z ćwiczeniem, czy zdrowym jedzeniem :)

    http://dziennik-miedzymiastowy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Zmiany, zmiany te, o których piszesz są świetne jak wpadniesz w rytm jedyne czego będziesz żałować to fakt, że tak późno zaczęłaś :) pzdr

    OdpowiedzUsuń
  6. Super plan. Teraz wystarczy się nie poddać i w nim wytrwać a sukces jakim jest zmiana tryby życia murowany. Trzymam kciuki!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze to sobie rozpisujesz ;) ja mam z tym problem zawsze. Nie spinaj się, a efekty przyjdą same. Widzę to po sobie, mam wrażenie, że niby nic się nie zmieniło, a jak patrzę na cyferki to widzę, że w ciągu ostatnich dwóch lat jest mega progres!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo podoba mi się Twój pomysł choćby z wyjściem z autobusu choćby przystanek wcześniej... bo szczerze mówiąc jakoś bardzo nas to nie zbawi, a już coś nam to da! Ja właśnie zawsze mam ten problem, że zakładam sobie ćwiczenia codziennie i jak najczęściej, A często z moim planem zajęć i pracy nie mam do tego siły i tylko się na siebie złoszczę... a przecież wystarczy to po prostu z głową przystosować do możliwości i czasu! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zostałaś nominowana do LA :)
    http://pisaneinpiracja.blogspot.com/2015/03/liebster-award-niespodzianka.html
    Jeszcze nie czytam twoich blogów, ale niedługo zacznę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja zaczęłam sobie biegać :)

    OdpowiedzUsuń

Lydia Land of Grafic